Gdzie zabrac przyjezdnego z Australii na obiad?

Cytat:

Chrzestny mojego szczescia przyjezdza z Australii do Wawy. Chcemy gdzies w
piatek wyjsc na obiad. Moze wiecie gdzie? Pewnie cos z dobra polska
kuchnia by bylo odpowiednie?
Ja to znam wloskie i chinskie restauracje i nie mam pojecia gdzie moze bc
cos polskiego.
Nie musi to byc mega eleanckie ale jakies klimatyczne i przyjemne.
Co polecacie?



Nie wiem jak się ta restauracja nazywa, ale mieści się na Konopnickiej, przy
Teatrze Buffo a za Sheratonem (w okolicach Placu Trzech Krzyży) i prowadzi
Maciej Kuroń. Polecam.

 

Gdzie zabrac przyjezdnego z Australii na obiad?


Cytat:
| w piatek wyjsc na obiad. Moze wiecie gdzie? Pewnie cos z dobra polska
| kuchnia by bylo odpowiednie?
| Ja to znam wloskie i chinskie restauracje i nie mam pojecia gdzie moze bc
| cos polskiego.
| Nie musi to byc mega eleanckie ale jakies klimatyczne i przyjemne.
| Co polecacie?

Nie wiem jak się ta restauracja nazywa, ale mieści się na Konopnickiej,
przy Teatrze Buffo a za Sheratonem (w okolicach Placu Trzech Krzyży) i
prowadzi ją Maciej Kuroń. Polecam.



studio buffo :)
http://www.studiobuffo.com.pl/restauracja.htm

Gdzie zabrac przyjezdnego z Australii na obiad?

Cytat:Użytkownik "Kinga 'Słowotok'"
| Chrzestny mojego szczescia przyjezdza z Australii do Wawy. Chcemy gdzies w
| piatek wyjsc na obiad. Moze wiecie gdzie? Pewnie cos z dobra polska
| kuchnia by bylo odpowiednie?
| Ja to znam wloskie i chinskie restauracje i nie mam pojecia gdzie moze bc
| cos polskiego.
| Nie musi to byc mega eleanckie ale jakies klimatyczne i przyjemne.
| Co polecacie?
Nie wiem jak się ta restauracja nazywa, ale mieści się na Konopnickiej, przy
Teatrze Buffo a za Sheratonem (w okolicach Placu Trzech Krzyży) i prowadzi
Maciej Kuroń. Polecam.
KingAM



Przeciez mialo byc cos polskiego, a to chyba nie bardzo takie jest.
AM

Zmarł Maciej Kuroń

Cytat:W wieku 48 lat zmarł w Warszawie Maciej Kuroń. Syn Jacka i Grażyny Kuroniów.

Dziś około 16:00 w swoim domu pod Warszawą zmarł nagle w wieku 48 lat Maciej Kuroń, prawdopodobną przyczyną śmierci był zawał serca. Informację o śmierci potwierdził nam wuj zmarłego - Andrzej Kuroń.

- Wczoraj mieliśmy wigilie. Była cała rodzina, przyjechały dzieci - opowiada Andrzej Kuroń - Dziś od rana Maciek źle się czuł, myślał że go bierze grypa. Okazało się że to niewydolność krążenia. Przyjechały trzy karetki, reanimacja jednak się nie udała.

Maciej Kuroń urodził się w 1960r., w wieku dwudziestu lat współzakładał Niezależne Zrzeszenie Studentów. W latach osiemdziesiątych przebywał na emigracji w USA. Po powrocie do Polski dał się poznać Polakom jako lubiana osobowość telewizyjna, a redakcji "Gazety" jak znakomity przyjaciel i doskonały kucharz. Był także cenionym autorem książek kucharskich, "Kuchni polskiej. Kuchni Rzeczpospolitej obojga narodów" i laureatem telewizyjnego Wiktora.

 

Księga Kondolencyjna

Maciej Kuroń nie żyje

Zmarł Maciej Kuroń, syn Jacka i Grażyny Kuroniów, popularny i lubiany dziennikarz zajmujący się tematyką kulinarną.

Maciej Kuroń zmarł dziś w swoim domu w Izabelinie. W ciągu dnia źle się poczuł. Rodzina wezwała pogotowie. Niestety reanimacja się nie powiodła. Maciej Kuroń miał 48 lat.

Był niezwykle popularnym dziennikarzem kulinarnym. Prowadził własne programy telewizyjne, jest autorem "Kuchni Polskiej. Kuchni Rzeczypospolitej Wielu Narodów". Studiował w Instytucie Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego. Skończył też gastronomiczne studia w Stanach Zjednoczonych. W latach 80-tych działał w Niezależnym Zrzeszeniu Studentów. W stanie wojennym PRL-owski minister nauki i szkolnictwa usunął go z listy studentów Uniwersytetu Warszawskiego.

gazeta.pl

Nasze rozmowy

"...Oczywiście żartuję. Wiele naszych najstarszych potraw było znanych już w średniowieczu. Należą do nich na przykład nóżki w galarecie - jedna z ulubionych potraw w czasach Jagiellonów, kasza krakowska po królewsku, danie Anny Jagiellonki, poza tym hit nad hitami serwowany obecnie w najlepszych amerykańskich restauracjach, czyli kasza gryczana. Specjalnością polskiej kuchni były oczywiście dziczyzna, galarety, kiszonki, szczególnie barszcz czerwony, żur, kapusta kiszona, wędzonki - słynne półgęski, a z czasem kiełbasy. Z mięs polecam zrazy po radziwiłłowsku, dania z dziczyzny. Znakomitym dodatkiem do zimnego bufetu będzie polski chleb na zakwasie. Poza tym rzadko kto wie, że Polska słynęła z dań przyrządzanych z ryb słodkowodnych. .."

Haniu, przytoczyłam powyższy fragment z wypowiedzi Macieja Kuronia.
Jak Ci się chce to poczytaj więcej i poszperaj w podanych przepisach - ot tak, z ciekawości...
http://forum.gazeta.pl/forum/1,65865,2754886.html

Ja na ten temat mówię już bardzo cicho bo boję się, że mnie Krakowianka jedna obsztorcuje i dziwować się będzie...

Kłamstwa, które przybrały postać prawdy - CUKIER WANILINOWY

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przez wiele lat mówiłaś, że np. do deseru, dla polepszenia smaku wsypywałaś cukier WANILIOWY.
Spójrz na obrazek poniżej i przeczytaj dokładnie. Zadam Ci pytanie: ``Torebka na którą patrzysz zawiera CUKIER WANILIOWY, czy CUKIER WANILINOWY?

Chyba Cię zaskoczyłem, prawda?

Tak! Przez całe swoje ``związane z kuchnią`` życie, byłaś w błędzie myśląc, że w jej wyposażeniu znajduje się ``cukier waniliowy``. Co gorsza, nieświadomie wprowadzałaś również innych w błąd tym nazewnictwem. Podobnie mówiły wielkie ``szychy kucharstwa`: Pan Maciej Kuroń i inni. Zapewne tak mówi Twoja Mama, czy Ciocia. No cóż, można by rzec, tak mówi ``cała Polska``.
Jednym słowem ``cała Polska kłamie``. Okazuje się więc, że bardzo łatwo jest udowodnić, że jednostki mogą mieć rację, a nie miliony.

Po tym wstępie przejdę do spraw ważniejszych. Będę w tym miejscu pisał o ``świeczniku siedmioramiennym``, ``jerychońskich trąbach``, o ``królowej Sabie`` i ``wieży Babel``...


Rozstrzygnięcie II edycji konkursu-początek III-ego

Witam Panie Macieju!
Dziś otrzymałam książkę-nagrodę. Dziękuję bardzo i za książkę i za dedykację.
Jakkolwiek cieszę się bardzo, to pragnę jednak poinformować, że otrzymałam "KUCHNIĘ DOMOWĄ MACIEJA KURONIA", a nie jak Pan sygnalizował przy ogłaszaniu wyników konkursu "Kuchnię Polską - Kuchnię Rzeczypospolitej Wielu Narodów".
Przepraszam, że o tym piszę, nie mam pretensji, tą też się cieszę, ponieważ jednak widzę, że wysyłki dokonała inna firma, jak mniemam świadcząca usługi w tym względzie, uznałam, że powinien Pan o tym wiedzieć.
Ja bowiem mam wątpliwości, czy inną książkę wysłali za Pana wiedzą czy też dokonali tej zamiany samowolnie.
Pozdrawiam serdecznie i proszę nie mieć mi za złe, że o tym piszę, ale jestem bankowcem, a do tego spod znaku Panny ,więc lubię porządek zawsze i wszędzie.

UWAGA! UWAGA! Rozdaję nagrody!

Nadszedł dzień ogłoszenia wyników, a mamy aż trzy konkursy, więc zaczynam. Uwaga Uwaga!

1. Konkurs na "Wielkanoc w kuchniach świata" wygrywa Majka . Doceniam również przepis bretoński Antozara, a także wzruszające wspomnienie Alik. Dlatego pozostałych dwoje Forumowiczów również nagradzam książką z moją dedykacją . Dodatkową nagrodą jest publikacja opowieści Alik i Majki na stronie internetowej.

2. Konkurs na potrawy regionalne - tym razem nagradzam Edi za różnorodność i dużą ilość przepisów z moich ukochanych Mazur, z tym że nie mogłem przejść obojętnie obok rozgrywek męsko- męskich i uznałem, że należy także przyznać nagrodę Oli za przepisy wielkopolskie.

3. Konkurs na potrawy litewskie, które weszły na stałe do kuchni polskiej nagradzamy ksiażkami Pani Biruty Markuzy. Wygrywają :
- zofia.roz.
- karolina_czepukojc
- malgjanuszkiewicz (czyli nasza Małgoś)

Oczywiście wszystkich nagrodzonych proszę o przesłanie adresów na adres redakcji: redakcja@kuron.com.pl i rzecz jasna wszystkim gratuluję. Do następnego konkursu!

PS: Chef Paul jak zwykle mnie pozytywnie zaskoczył przepisami. My będziemy sobie wręczać nagrody w Kórniku:) Pamiętajcie, rezerwujcie weekend 20/21 maja, tam się spotykamy przy wspólnym grillu tudzież ognisku.

Wasz Świąteczny - Maciej Kuroń

i oczywiście gratulacje od całego zespołu redakcyjnego

Barbara, Włodek i cały zespół

Grzyby marynowane

... nie jestem wprawdzie Maciejem, ale podaję jego przepisy na grzyby kiszone i solone

Grzyby leśne kiszone.
2 kg grzybów leśnych - mieszanych
2 cebule
2 liście laurowe
6 ziaren pieprzu
6 ziaren ziela angielskiego
35 - 40 g soli
1 łyżeczka cukru
Grzyby czyścimy, płuczemy i osączamy. Zalewamy wrzątkiem z solą i gotujemy przez 5 minut. Odcedzamy i studzimy. Cebulę obieramy i kroimy w talarki. Układamy grzyby w szklanym lub kamionkowym naczyniu warstwami na przemian z cebulą i przyprawami. Przykrywamy tależykiem, obciążamy i przez 3 dni trzymamy w temperaturze pokojowej. Potem przenosimy je w chłodne miejsce.

Grzyby solone.
Solenie polega właściwie na marynowaniu grzybów w soli. Na 1 kg grzybów używamy 100 - 150 g soli. Wybieramy twardze leśne grzyby, które czyścimy na sucho, następnie kroimy w plastry, a gdy podeschną układamy w słoju lub kamionkowym naczyniu i przesypujemy solą. Lekko ugniatamy. Naczynie przykrywamy. Przed użyciem myjemy grzyby pod bieżącą wodą, a następnie moczymy w wodzie lub mleku. Możemy sobie zimą przyrządzić wspomnienie lata lub jesieni, gduż grzyby tak przygotowane smakują jak świeże.

(przepisy pochodzą z książki Macieja Kuronia "Kuchnia Polska - Kuchnia Rzeczpospolitej Wielu Narodów")

pzdr

ps - rydze można kisić jak w przepisie powyżej

Maciej Kuroń nas opuszcza...

Witam

Znów końcówka tygodnia i przede mną nowe wyzwania. Dzisiaj w ramach "Kreatywnego gotowania" robimy w 35 osób: Boeuf Stroganow, sałatkę z młodych ziemniaków i kapusty (o ile jeszcze będą młode, sądzac po główkach kaputy jakie kupiłem?), sałatkę owocową z dużą ilością truskawek i likieru. Jutro czeka na mnie Wschowa, a na rynku 500 litrów, czyli jak ktoś susznie zauważył pół tony żurku. Pojutrze cały dzień w Sokołowie Podlaskim, a w poniedziałek impreza "sokołowska" w Warszawie. Innymi słowy "gospodarza" nie ma do niedzieli rano, chałupa wolna i otwarta na przestrzał:) Bawcie się beze mnie! Od niedzieli odpowiadam na pytania. Czekam na Wasze uwgi na temat kuchni polskiej i naszych przysmaków. Oba wątki są bardzo interesujące. trzymajcie za mnie kciuki, żebym nie utonął w żurku, to już drugi raz w tym miesiącu...

Pozdrawiam,

Maciek

wlodekadministrator dnia Wto Cze 28, 2005 11:30 am, w całości zmieniany 1 raz

Przepisy z mąki żytniej

Szanowny Panie Macieju,
wlasnie zakupilam Pańską książkę "Kuchnia domowa Macieja Kuronia" z przeznaczeniem jej dla mojej córki rozpoczynającej swoją "kuchenną przygodę" na nowej drodze życia i jestem zachwycona .Nie moglam lepiej trafić , po obejrzeniu samych zdjęć w książce nabierze ochoty na gotowanie.A przepisy są tam tak dobrane jakbym sama udzielala jej rad , to poprostu jest moja kuchnia. (tylko żeby mi zawsze tak wychodzilo jak Panu-to inna bajka)
Panie Maćku mam do pan ogromną prosbę.Mojemu Mężowi "popsulo się" serce ,lekarz do którego trafil zakazal spożywac pokarmy na bazie mąki pszennej , a więc przeszlismy na mąkę żytnią .I w tym caly jest problem. Piekę zytni chleb ,robię makaron , lane kluseczki ,placuszki z jablkami ,placki ziemniaczane ,upieklam pierniczki i na tym kończy się mój repertuar żytni .Nie znalazlam w swoich zasobach jak można wykorzystywać w kuchni mąkę żytnią , choć wiadomo, że w dawnej Polsce żytnia mąka byla bardziej wykorzystywana, bo pszenica nie wszędzie się udawala.
Mój Mąż jest lasuch na czekoladę i ciasta z kakaem .Jest dzielny , trzyma się zaleceń lekarza , ale idą swięta i przyjdzie nam je spędzić z sernikiem i piernikiem, by nie robić mu przykrosci.
Bardzo proszę o radę .
Pozdrawiam
Elżbieta Radzion

Czy podoba się Wam strona Maćka Kuronia?

Coraz bardziej mi się tutaj podoba. co prawda nie ma tu zbyt dużo ludzi, ale za to jest Pan (Maciej Kuroń) . Pańskie odpowiedzi są bardzo "rozwinięte" i moja ocena musi być pozytywna. Sama strona interenetowa jest ciekawa, ale chciałabym więcej przepisów, Skoro w Pana kuchni Polskiej jest ich około 2000, to ma Pan co zamieszczać :)

jest dobrze

jolka

Fałszerze jedzenia

Szanowny Gościu,
... dzieki za obszerną wypowiedź z której wynika, iż jesteśmy prawie "krewniakami" (mam na myśli poglądy oczywiście i sądzę, że nie ja jeden) ... Twoje plany budowy to istna "kuchnia w ogrodzie" (tak zatytułowałem swoją stronę internetową - może znajdziesz tam coś dla siebie?), ... sądzę ponadto, że każdą potrawę, przetwory, czy inne kulinarne cuda które wytworzysz przy pomocy starych przepisów czy receptur będą smakowały Twojemu synowi (polecam oczywiście wiekopomne dzieło Macieja "Kuchnia Polska ..." - to prawdziwa "biblia kulinarna" w której znajdziesz prawie 2 tysiące przepisów - jeżeli chciałbyś je zakupić z autografem autora napisz maila do: w.cala@kuron.com.pl )

pozdrawiam niezmiernie serdecznie

ps - Pan Maciej, raczej napewno się nie gniewa za nasze pogaduszki, wszak tytuł tego Forum to "Porozmawiajmy o wszystkim" - (a o jedzonku i kulinariach w szczególności) co przecież niniejszym czynimy

Degustacja wina i specjałów z "Kuroniowej Spiżarni"



COŚ DLA MIŁOŚNIKÓW WINA

Degustacja wina z dodatkową atrakcją ! - spróbujemy znakomitych, tradycyjnych wyrobów sygnowanych przez Rodzinę Kuroniów, produktów wytworzonych na podstawie przepisów Mistrza Macieja Kuronia. Konfitury, dodatki do mięs i staropolski żur - porozmawiamy jak połączyć tradycyjną, polską kuchnię z winem.

Jak zwykle przy okazji proponujemy zakupy - wino i specjały z Kuroniowej Spiżarni po promocyjnych cenach ! Zapraszamy we wtorek, 30 czerwca o godzinie 19 do naszej siedziby przy ul. Wyczółki 46. Prosimy o potwiedzenie przybycia wraz liczbą osób towarzyszących na adres email: degustacje@dobrewina.pl

Adres:Warszawa, Wyczółki 46
Czas:od najbliższy wtorek 19:00 do najbliższy wtorek 21:00
Kontakt: marcin@dobrewina.pl
Marcin Pabich DOBREWINA.PL

nie wydziwiaj, jedz co dają!

pod wzgledem jadla trudno mi dogodzis - nie lubie miesa (z wyjatkami), wiekszosci sosow, wszystkiego co tluste, przesolnychi niedporawionych dan a wogole to slabo przepadam za kuchnia polska.
czekolade ubustwia, a wloskie zarcie wcinam namietnie. popijam najczesciej czyms niegazowanym, cole sporadycznie, alkoholu juz prawie wogole nie pijea juz napewno nigdy sie nie upijam

maciej kuron - pan z nadwaga z tv ktory rozwodzi sie na tema szynki. jak moja poprzedniczka preferuje maklowicza (trzyma chlop klimat )

Informacje o śmierci sławnych osób

+Zmarł Maciej Kuroń+
Znany publicysta, dziennikarz i autor programów kulinarnych. Miał 48 lat. Od kilku lat cierpiał na chorobę układu krążenia. Kuroń był autorem m.in. "Kuchni Polskiej. Kuchni Rzeczypospolitej Wielu Narodów". Studiował w Instytucie Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego. Skończył gastronomiczne studia w USA.
W latach 80. XX w. działał w Niezależnym Zrzeszeniu Studentów. W stanie wojennym za działalność opozycyjną decyzją ministra nauki i szkolnictwa został usunięty z listy studentów UW.

Warzywa gotowane z tartą bułeczką

Warzywa i wszelkie jarzyny przywiezione przez królową Bonę długo traktowane były z przymrużeniem oka i nazywane pogardliwie włoszczyzną.

Przyjął się jednak obyczaj podawania ich z tartą bułką i do dzisiaj zarówno we Francji, jak i we Włoszech jest on określany jako polski: a la Polonaise. Podaje się w ten sposób za granicą: pory, kalafiory, szparagi i kapustę włoską ugotowane w lekko posolonej i osłodzonej do smaku wodzie. Po ugotowaniu do miękkości i odcedzeniu, warzywa polewa się na półmisku drobno utartą bułką, podrumienioną na maśle. Możemy sobie zaserwować w ten sposób dodatkowo młodą marchewkę, fasolkę szparagową, kalarepkę, brokuły, kalafiory, zielony groszek, pory i inne pyszne warzywa, jakie tylko przyjdą nam do głowy. Ważne jest żeby przygotować sobie na każdy kilogram świeżych warzyw około 100 g masła i 2 łyżki tartej bułki. Całość można dodatkowo posypać posiekaną pietruszką lub koperkiem. Fantastyczne na świeżym powietrzu z kwaśnym mlekiem!

Przepis pochodzi z książki "Kuchnia Polska. Kuchnia Rzeczypospolitej Wielu Narodów" Macieja Kuronia, publikacji wydawnictwa Jacek Santorski & CO.

Źródło: interia.pl

**************************************************************************

To coś co lubi mój mąż a czego ja nie umiem zrobić... ale trzeba próbować aż do skutku

Pieczeń rzymska

1,5 kg mielonego mięsa (najlepiej po równo: wieprzowiny, wołowiny i cielęciny); 250 ml wywaru cielęcego (może być z kostki); 10 jajek; 4 ząbki czosnku; 2 łyżki majeranku; 2 łyżki tymianku; 1 łyżka suszonej cebuli; 1 łyżka pieprzu; 2 łyżki masła; 1 łyżka tartej bułki.

Do miski wkładamy mielone mięso, wbijamy dwa jajka, dodajemy suszoną cebulę, przyprawy i posiekany, utarty z odrobiną soli czosnek. Całość wyrabiamy, dodając porcjami wywar. Odstawiamy do lodówki na pół godziny. 8 jajek gotujemy na twardo w osolonej wodzie. Obieramy i odkrajamy "piętki", tak aby widoczne było żółtko. Wystudzone mięso wykładamy na deskę wyłożoną wysmarowaną tłuszczem folią. Formujemy prostokątny placek i układamy na nim jajka, tak aby żółtko przylegało do żółtka. Następnie, podnosząc folię z jednej strony, formujemy z mięsa zgrabny wałek. Mięso zsuwamy z folii wprost do natłuszczonej i posypanej tartą bułką formy i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 st. C, Pieczemy około 40 minut. Podajemy na zimno i na gorąco.

Przepis pochodzi z książki "Kuchnia Polska. Kuchnia Rzeczypospolitej Wielu Narodów" Macieja Kuronia, publikacji wydawnictwa Jacek Santorski & CO.

Źródło: interia.pl

ODSZEDŁ WIELKI KUCHARZ

Maciej Kuroń zmarł 25 grudnia, z powodu niewydolności krążenia. W czwartek źle się poczuł. Rodzina wezwała pogotowie, ale lekarzom nie udało się go uratować.

"Maciej Kuroń odszedł w pełni życia; wśród najbliższych, których ukochał"
"Wszystko stało się tak nagle" - napisali bliscy po śmierci Macieja Kuronia na jego oficjalnej stronie internetowej.
"Odszedł wspaniały mąż i czuły ojciec. Odszedł dobry człowiek. Odszedł w bezśnieżne Boże Narodzenie, w domu, który stworzył, wśród najbliższych, których ukochał. Wszystko stało się tak nagle. W pełni życia, spośród setek planów, dziesiątków pomysłów, tysięcy nie spisanych jeszcze przepisów. Zapełniony terminami przyszłoroczny kalendarz leży bezużyteczny na biurku, przy którym stoi jego ulubiony fotel. W kominku pali się jeszcze świąteczny ogień…"

I znowu mam do zrzuceniea parę poświątecznych kilogramów. I jestem tylko 2 lata młodszy.
Kurde mam dla kogo, żyć. Otyłość to paskudna choroba, bo tak o niej trzeba mówić. Dotyka przedewszystkim tych, którzy umiłowali kuchnię i jej wspaniałe wytwory. A szczególnie kuchnię Polską tłustą i niezdrową ale smaczną i wspaniałą, niech się ostrygi schowają. Znowu przechodzę na dietę. Cukrzyca, problemy z nadciśnisniem, zaburzenia krążenia, zawały to wszystko co wiąże się z otyłością. Sam przez to przeszedłem i wiem co piszę.

Ot tak kilka refleksji nad życiem.

Zmarł Maciej Kuroń

Cytat:Nauczył Polaków czerpać radość z gotowania. Sprawił, że w naszych kuchniach zaczęliśmy eksperymentować z nowymi smakami. Już nigdy nie usłyszymy jego charakterystycznego głosu, nie zobaczymy jak z poczuciem humoru i pasją opowiada o jedzeniu. Maciej Kuroń nie żyje.

Maciej Kuroń miał zaledwie 48 lat. W pierwszy dzień świąt źle się poczuł. Rodzina natychmiast wezwała pogotowie. Lekarze walczyli o jego życie, niestety - bezskutecznie. Kuroń zmarł z powodu ciężkiej niewydolności krążenia.

Urodził się 8 marca 1960 w Warszawie. Jego ojcem był legendarny współzałożyciel Komitetu Obrony Robotników Jacek Kuroń. Maciej nie poszedł jednak w ślady ojca i nie zajął się polityką. Życie poświęcił swej największej pasji - gotowaniu. Jego programy kulinarne gromadziły przed telewizorami miliony Polaków.

Po śmierci Macieja Kuronia na jego stronie internetowej ukazał się wpis: "Wszędzie jeszcze pełno Maćka, jeszcze półki spiżarni uginają się od przysmaków, które przygotowywał na święta. Jeszcze w kolejce czeka tyle książek do wydania, tyle spraw do omówienia. Jeszcze w sali teatralnej w Świdnicy unosi się zapach piersi kaczych i modrej kapusty z miodem, które ugotował na swoim ostatnim pokazie. Swoim dzieciom przekazał to wszystko czego nauczył się od swoich wyjątkowych rodziców. Ciepło, uśmiech, wierność zasadom, wrażliwość na innych ludzi. Zostawił im wielki dar smaku, smaku, którym przez lata ubogacał nas wszystkich. Maciej uczynił nasz świat lepszym i smaczniejszym".

Kuroń był autorem m.in. "Kuchni Polskiej. Kuchni Rzeczypospolitej Wielu Narodów". Studiował w Instytucie Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego. Skończył gastronomiczne studia w USA.

W latach 80. XX w. działał w Niezależnym Zrzeszeniu Studentów. W stanie wojennym za działalność opozycyjną decyzją ministra nauki i szkolnictwa został usunięty z listy studentów UW.

Źródło: dziennik.pl



Wyrazy szacunku i współczucia dla Rodziny!
W takim okresie odszedł, który należy do radosnych, dla rodziny stał się okresem smutku i westchnienia...

[*] [*] [*]

Oni nas juz opuscili na zawsze ["]

Cytat:Maciej Kuroń zmarł dziś w swoim domu w Izabelinie. W ciągu dnia źle się poczuł. Rodzina wezwała pogotowie. Niestety reanimacja się nie powiodła. Maciej Kuroń miał 48 lat.

Był niezwykle popularnym dziennikarzem kulinarnym, obdarzonym telewizyjnym wdziękiem i charakterystycznym głosem . Prowadził własne programy, pisał też książki o sztuce kulinarnej. Jest między innymi autorem "Kuchni Polskiej. Kuchni Rzeczypospolitej Wielu Narodów". Studiował w Instytucie Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego. Skończył też gastronomiczne studia w Stanach Zjednoczonych. W latach 80-tych działał w Niezależnym Zrzeszeniu Studentów. W stanie wojennym PRL-owski minister nauki i szkolnictwa usunął go z listy studentów UW.

Osiem lat temu w Maciej Kuroń opowiadał w "Gazecie Wyborczej" o swoim dzieciństwie i ojcu Jacku - legendzie polskiej opozycji: "Miałem trzy lata, kiedy rodzice zamieszkali u dziadków Kuroniów na Żoliborzu. Wkrótce ojciec częściej zaczął przebywać w więzieniu niż w domu, mama kończyła studia. (...) Od czwartego do dziesiątego roku mojego życia ojca w zasadzie nie było w domu. Z początku mówiono mi, że jest w wojsku. W 1967 roku między jedną a drugą odsiadką ojciec w drodze z przedszkola powiedział mi, gdzie był naprawdę i dlaczego. Uważał, że dziecka nie należy uczyć lęku. Tak wychowywał mnie i moją matkę. Był dumny, kiedy wchodziłem na najwyższe sosny, uczył mnie nurkować i wspinać się w Tatrach. (...) Pierwszą rewizję pamiętam, gdy miałem cztery lata. Potem przenosiłem ulotki, bibułę, pieniądze. Sam wybierałem sobie trasy, wchodziłem w zaułek, przeskakiwałem przez płot, gubiłem "ogon". W domu przysłuchiwałem się rozmowom ojca z Modzelewskim, Michnikiem.

Jako ośmioletni chłopak poszedłem razem z matką do jednego z salonów opozycyjnych. Na kanapie siedziały dwie ciotki rewolucji i na mój widok zaczęły szeptać. Nagle jedna z nich zdziwiona wykrzyknęła: "Tak?! To syn Kuronia i Modzelewskiego?!".

Podróże z żartem - Japonia z Kasią :)

09.03.2007 (Piątek), godzina: 21:00
2006
czas trwania: 51 minut

Program rozrywkowy
55 min, Polska 2006

Reżyseria: Leszek Kumański
Scenariusz: Leszek Kumański
Prowadzący: Dorota Wellman, Marcin Prokop
Występują: Małgorzata Walewska, Kasia Kowalska, Agnieszka Rylik, Maciej Zientarski, Jerzy Pomianowski - były ambasador Polski w Japonii oraz Marcin Bruczkowski

„Podróże z żartem” to program rozrywkowy, w którym w ciekawy i zabawny sposób następuje zderzenie polskiej mentalności z kulturą, obyczajami, humorem, kuchnią i klimatem innych krajów i kontynentów.

Gośćmi programu są znane i lubiane postaci: satyrycy, aktorzy, artyści, dziennikarze, podróżnicy, sportowcy i politycy, którzy dzielą się z widzami najzabawniejszymi i nieprawdopodobnymi anegdotami, związanymi z ich podróżami po świecie.

W każdym odcinku, poświęconym innemu krajowi, gospodarze prezentują tamtejszych artystów, zespół grający muzykę etniczną, najsłynniejsze tańce, barwne stroje i tradycyjne widowiskowe obrzędy. Goście programu biorą udział w quizach i konkursach z nagrodami oraz uczą się lokalnych tańców i piosenek. Ucz się z nimi i zaskocz znajomych!

To nie wszystko. W każdym odcinku Maciej Kuroń przygotuje charakterystyczną dla danego kraju potrawę – zagadkę. Zadaniem gości będzie odgadnąć, co znajduje się na talerzu, ale uwaga: mogą to być... szerszenie zapiekane w cieście.

Program uatrakcyjni kabaretowa etiuda, przedstawiająca dany kraj w oczach polskich kabareciarzy, sondy uliczne i liczne materiały filmowe. Zapraszamy!



info z: http://tvp.pl/View?Cat=3949&id=468075

Zlot w Kurniku - wspomnienia

Witam
Mój Nick jest nowy ponieważ nie pisałem na tym forum, „pochodzę” z forum Wędliny Domowe http://www.wedlinydomowe.pl/index.php i Czarna Oliwka http://f.kuchnia.o2.pl/temat.php?id_p=15620&start=7860 .
Niestety to forum było „mało akcentowane” na spotkaniu – niska frekwencja .
Spotkanie zaczęło się o 21:30 w sali konferencyjnej, padał silny deszcze na dworze, mimo to wszyscy opuścili przytulną sale i udali się pod zadaszenie przy tarasie hotelowym i tam odbyło się prawdziwe biesiadowanie. Oczywiście głos wiodący prowadził P. Maciej Kuroń.
Zasadą było że każdy przywozi coś swojego/regionalnego. Co do regionalności było różnie ale co do swojego to na 101%.
Po kolei trafiały potrawy na stół przygotowana przez osoby z różnych stron Polski. Każdy się przedstawiał, swoim Nickiem, z jakiego forum, skąd pochodzi, i co, i jak przygotował.
Nie jestem w stanie powtórzyć receptur więc zapraszam na ww. fora celem zaciągnięcia informacji źródłowych.
Zdjęcia były robione przez naczelnego fotografa SZWAGIER. Obiecał że umieści fotki na forum jak tylko dojdzie do siebie, proszę więc o wyrozumiałość i trochę cierpliwości.
Atmosfery panującej na spotkaniu/biesiadzie nie da się opisać. Kubki smakowe pracowały na akord, przepłukiwane różnymi płynami, dla polepszenia trawienia .
W ogólnym podsumowaniu, spotkanie bardzo udane i z pewnością macie co żałować. Ludzie którzy w świecie wirtualnej kuchni pełnej smakołyków mieli możliwość poznania się, przedstawienia swoich specjalności, i po raz pierwszy organoleptycznego spróbowania opisywanych przez innych potraw.
Mam nadzieje że i inne osoby skrobną coś o zlocie, nie chciał bym opowiadać o wszystkim sam, nie dając pola popisu pozostałym z ponad 70 uczestników spotkania w Kurniku.
Pozdrawiam wszystkich --- CZUJ DYM

sos barbeque

Cytat: Oczywiście podaję przepis na sos barbecue, ale z jednym zastrzeżeniem. Sos barbecue występuje w różnych wariantach i jest nieodłącznym składnikiem amerykańskeigo grilla. To trochę tak, jakbyśmy chcieli Hindusowi przyrządzić curry, Meksykaninowi mole, a mieszkańcowi Karibów potrawę Colombo. Efekt może być niezadowalający dla obu stron, a dla gości wręcz szokujący Bezpieczniej jest zaprosić cudzoziemca na coś z naszej rodzimej kuchni. Zafundujemy mu egzotykę, a poza tym nie narazimy się na pokątną wymianę spojrzeń, w stylu: A co to nam tu zaserwowali? Pamiętam, że w moim rodzinnym domu gościliśmy kiedyś parę opozycjonistów z Węgier i moi rodzice zrobili coś doprawionego dużą ilością ostrej papryki. Wydawało nam się, że to jest bardzo po węgiersku. Mój ojciec uwielbiał czuszkę i dodawał ją do wszystkiego z wyjątkeim herbaty, tak jak ja czosnek. Podaliśmy kolację i juz w trakcie widzieliśmy jak naszym gościom oczy wychodzą z orbit. Po kolacji węgierska dama delikatnie podsumowała nasze wysiłki kulinarne:"Nigdy bym nie przypuszczała, że kuchnia polska jest taka ostra.."

Sos barbecue

2 cebule
200 g koncentratu pomidorowego
125 ml białego wytrawnego wina
4 ząbki czosnku
50 ml białego octu winnego
3 łyżki miodu
60 g oleju
łyżka musztardy
przyprawy: po pół łyżeczki bazylii, cząbru i tymianku, liść laurowy, po kilka kropli tabasco i sosu worcester
sól, świeżo zmielony pieprz

Obieramy cebule i czosnek, a następnie drobno siekamy i wrzucamy na rozgrzany olej. Smażymy aż do zeszklenia. W tym czasie mieszamy ze sobą koncentrat pomidorowy z octem, dodajemy do czosnku i cebuli. Mieszamy. Dusimy 5 minut i dorzucamy liść laurowy, dolewamy płynny miód, wino, dodajemy musztardę oraz pozostałe przyprawy. Mieszamy i dusimy jeszcze około 10 minut. Powinniśmy dusić sos bez przykrycia żeby zgęstniał, dlatego musimy pamiętać o częstym mieszaniu. Przed podaniem usuwamy liść laurowy. Sos barbecue jest dla amerykańskiego grillowicza tym, czym dla Włocha pesto, a dla Meksykanina salsa. Stanowi obok kukurydzy nieodzowny dodatek do steków z grilla. Podałem wersję złagodzoną. W oryginale dodaje się łyżkę tabasco, 100 ml sosu worcester, a poza tym przynajmniej łyżkę marynaty grillowej. Zamiast wina można użyć octu winnego lub jabłkowego. Wszystkie składniki dusi się razem przez około 15 minut i przekłada do słoika. Taki sos przechowywany w lodówce może nam służyć przez 2-3 miesiące.

Pozdrawiam i życzę sukcesu
___
Maciej Kuroń

Maciej Kuroń w TV

Po pierwsze poprawiam się ! W programie udział wzięli :M.Kuroń,R.Makłowicz i K.Okrasa a nie jak wczesniej pisałam P.Brodnicki.
Program bardzo przyjemny.Miło patrzeć jak się spotyka i gawędzi paru panów ,którzy gotują (z takich czy innych powodów ).
Dowcipnie było i miło.Dowcip typowo sytuacyjny.Maciej -gawędziarz parę razy niestety nie mógł dokończyć swych opowieści (prowadząca pytaniem wchodziła mu w słowo ).
Panowie doszli do konkluzji ,że typowo polska kuchnia to: zrazy,dziczyzna i żurek.
Widz dowiedział się jeszcze że:
-panowie po sobie raczej nie sprzątają(o kuchni mowa)
-za mało pokazuje sie jeszcze programów kulinarnych
-panowie są lepszymi kucharzami (zawodowo)niz panie

Poza tym owa trójca kucharska została poproszona o przygotowanie potrawy (zakąski) z dostarczonych przez gospodynię produktów .

Nasz Mistrz jak zwykle przemiło gawedził i nie wiadomo kiedy stworzył sałatkę"śledziową "(tylko z nazwy ,ponieważ jedyną dostepną ryba był łosoś).
K.Okrasa przygotował "Smaki Okrasy"czyli coś, co ładnie się prezentowało na talerzu (naprawde potrafi stworzyć super kompozycję na talerzu!).Było to danie z ułozonych naprzemian buraczków,papryki i ogórka z twarożkiem połączonym z czosnkiem i ziemniaczkami i sokiem z cytrynki(chyba).
A pan R.Makłowicz przygotował "To co pozostało po Szwedach na Mazowszu"(chyba dobrze pamiętam?)
A była to kasza gryczana z łososiem ,buraczkami i twarogiem-wszystko to polane olejem- o którym się niezbyt dobrze wyrażał sam przygotowujący danie .
Wyglądało to niezyt ciekawie ale może i dobre było..nie powiem.
Potwierdziły się wcześniejsze moje spostrzezenia wobec owych panów.
Mianowicie:
Maciej-wspaniały gawędziarz,doskonały kucharz(ale kadzę !),
nawet gdy nie gotuje to gotuje(mysli o nowych potrawach)
K.Okrasa-zawodowy kucharz -stylista powiedziałabym
R.Makłowicz-propagator światowej kuchni chociaż z estetyką wykonania u niego troszkę niebardzo-ale go bardzo lubię ze względu na sposób przekazywania przepisów

To był bardzo przyjemny program.Szkoda,że nasi mili panowie rzadko wspólnie gotują i gawędzą na ekranie.
Może warto to powtórzyć???
Pozdrawiam

Zmarł Maciej Kuroń

[
Cytat:Maciej Kuroń zmarł dziś w swoim domu w Izabelinie. W ciągu dnia źle się poczuł. Rodzina wezwała pogotowie. Niestety reanimacja się nie powiodła. Maciej Kuroń miał 48 lat.

Był niezwykle popularnym dziennikarzem kulinarnym, obdarzonym telewizyjnym wdziękiem i charakterystycznym głosem . Prowadził własne programy, pisał też książki o sztuce kulinarnej. Jest między innymi autorem "Kuchni Polskiej. Kuchni Rzeczypospolitej Wielu Narodów", czy "Szkoły gotowania Macieja Kuronia". Studiował w Instytucie Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego. Skończył też gastronomiczne studia w Stanach Zjednoczonych. W latach 80-tych działał w Niezależnym Zrzeszeniu Studentów. W stanie wojennym PRL-owski minister nauki i szkolnictwa usunął go z listy studentów UW.

"Cóż mogę zrobić, że znów jestem głodny"

Jak opowiadał, pasją gotowania zaraził go dziadek, który robił najlepsze na świecie kiełbasy.

- "Proszę Pani, Proszę Pana, cóż mogę zrobić, że znów jestem głodny - takimi słowami witał widzów jednego ze swoich telewizyjnych programów kulinarnych. Podczas gotowania opowiadał anegdoty dotyczące jedzenia, swojej rodziny, przyjaciół oraz studiów gastronomicznych. Na końcu zawsze próbował ugotowanych dań i z zadowoleniem głaskał się po brzuchu.

- Mam nadzieję, że uda mi się nakłonić do gotowania nawet zagorzałych niedowiarków, tych, którzy mówią, że nie mają talentu do gotowania. Otóż, wystarczy namiastka talentu i praca, jedna udana potrawa i pochwały przy stole, żeby uwierzyć we własne siły - napisał we wstępie do jednej ze swoich licznych książek kucharskich, w większości poświeconych tradycyjnej kuchni polskiej

Miał własną stronę internetową, a na niej ponad 2,5 tysiąca przepisów. Jeden z ostatnich tekstów zamieszczonych na stronie poświecił wieczerzy wigilijnej. Zakończył go słowami: "Wasz coraz bardziej świątecznie zakręcony Maciej Kuroń".

Po jego śmierci na stronie ukazał się wpis: "Wszędzie jeszcze pełno Maćka, jeszcze półki spiżarni uginają się od przysmaków, które przygotowywał na święta. Jeszcze w kolejce czeka tyle książek do wydania, tyle spraw do omówienia. Jeszcze w sali teatralnej w Świdnicy unosi się zapach piersi kaczych i modrej kapusty z miodem, które ugotował na swoim ostatnim pokazie. Swoim dzieciom przekazał to wszystko czego nauczył się od swoich wyjątkowych rodziców. Ciepło, uśmiech, wierność zasadom, wrażliwość na innych ludzi. Zostawił im wielki dar smaku, smaku, którym przez lata ubogacał nas wszystkich. Maciej uczynił nasz świat lepszym i smaczniejszym".

Syn Jacka i Grażyny

Osiem lat temu w Maciej Kuroń opowiadał w "Gazecie Wyborczej" o swoim dzieciństwie i ojcu Jacku - legendzie polskiej opozycji: "Miałem trzy lata, kiedy rodzice zamieszkali u dziadków Kuroniów na Żoliborzu. Wkrótce ojciec częściej zaczął przebywać w więzieniu niż w domu, mama kończyła studia. (...) Od czwartego do dziesiątego roku mojego życia ojca w zasadzie nie było w domu. Z początku mówiono mi, że jest w wojsku. W 1967 roku między jedną a drugą odsiadką ojciec w drodze z przedszkola powiedział mi, gdzie był naprawdę i dlaczego. Uważał, że dziecka nie należy uczyć lęku. Tak wychowywał mnie i moją matkę. Był dumny, kiedy wchodziłem na najwyższe sosny, uczył mnie nurkować i wspinać się w Tatrach. (...) Pierwszą rewizję pamiętam, gdy miałem cztery lata. Potem przenosiłem ulotki, bibułę, pieniądze. Sam wybierałem sobie trasy, wchodziłem w zaułek, przeskakiwałem przez płot, gubiłem "ogon". W domu przysłuchiwałem się rozmowom ojca z Modzelewskim, Michnikiem.

Jako ośmioletni chłopak poszedłem razem z matką do jednego z salonów opozycyjnych. Na kanapie siedziały dwie ciotki rewolucji i na mój widok zaczęły szeptać. Nagle jedna z nich zdziwiona wykrzyknęła: "Tak?! To syn Kuronia i Modzelewskiego?!".
www.gazeta.pl

o fuck... jeden z lepszych kucharzy w polsce no szkoda...[*]

Odeszli na zawsze

W wieku 48 lat, z powodu niewydolności krążenia, w swoim domu w Izabelinie, zmarł Maciej Kuroń, syn Grażyny i Jacka Kuroniów, autor książek kucharskich, gwiazda telewizyjnych programów kulinarnych, juror konkursów kucharskich.

Maciej Kuroń /fot. mwmedia
"Nauczył miliony Polaków jak czerpać radość z przyrządzania posiłków. Sprawił, że w naszych kuchniach zaczęliśmy eksperymentować z nowymi smakami i dbać o wygląd potraw. Już nigdy nie usłyszymy jego charakterystycznego głosu, nie zobaczymy jak z poczuciem humoru i prawdziwą pasją opowiada o jedzeniu. Maciej Kuroń nie żyje" - podał Polsat News.

Informację o śmierci Macieja Kuronia potwierdziła Małgorzata Weremczuk, jego menadżerka. - Maciej bardzo kochał ludzi. Odszedł z przekonaniem, że nie skrzywdził nikogo - powiedziała Weremczuk.

W czwartek Maciej Kuroń źle się poczuł. Rodzina wezwała pogotowie, ale lekarzom nie udało się uratować dziennikarza.

Maciej Kuroń urodził się w Warszawie 8 marca 1960 roku. Popularność zdobył jako dziennikarz i publicysta kulinarny, choć z wykształcenia był historykiem. W USA ukończył podyplomowe studia gastronomiczne. Karierę telewizyjną zaczynał w TVN w 1997 roku. W 1998 roku otrzymał statuetkę Wiktora, nagrodę Akademii Telewizyjnej.

Był oddanym uczniem swojego ojca, Jacka. Jako student działał w NZS (w czasie stanu wojennego minister nauki i szkolnictwa usunął go z listy studentów UW). W jednym z wywiadów, których udzielił "Gazecie Wyborczej" Maciej Kuroń opowiadał o swoim dzieciństwie: "Miałem trzy lata, kiedy rodzice zamieszkali u dziadków Kuroniów na Żoliborzu. Wkrótce ojciec częściej zaczął przebywać w więzieniu niż w domu, mama kończyła studia. (...) Od czwartego do dziesiątego roku mojego życia ojca w zasadzie nie było w domu. Z początku mówiono mi, że jest w wojsku. W 1967 roku między jedną a drugą odsiadką ojciec w drodze z przedszkola powiedział mi, gdzie był naprawdę i dlaczego. Uważał, że dziecka nie należy uczyć lęku. Tak wychowywał mnie i moją matkę. Był dumny, kiedy wchodziłem na najwyższe sosny, uczył mnie nurkować i wspinać się w Tatrach. (...) Pierwszą rewizję pamiętam, gdy miałem cztery lata. Potem przenosiłem ulotki, bibułę, pieniądze. Sam wybierałem sobie trasy, wchodziłem w zaułek, przeskakiwałem przez płot, gubiłem "ogon". W domu przysłuchiwałem się rozmowom ojca z Modzelewskim, Michnikiem" (źródło cytatu: gazeta.pl).

Później jednak skoncentrował się na działalności odległej od polityki. "Jedyny syn, syn kochający, od niemowlęctwa zapatrzony w Ojca. Ten kult Ojca z pierwszymi butelkami mleka i soczkami wpoiła mu Matka wraz z własną wielką romantyczną miłością do Rycerza bez skazy, trochę Błędnego Rycerza, obrońcy słabych i uciśnionych" – pisała na oficjalnej stronie Macieja Kuronia Janina Barbara Słuszniak. "Też się dziwiłam, choć nie miałam Maciejowi za złe, że podzielając ideały i poglądy Ojca, zatrudnia się zawodowo w dziedzinie tak nieideologicznej. Może tak zapisano w gwiazdach?" – dodawała.

"Maciej pisze o sobie, że pierwszym jego dziełem kulinarnym była szarlotka. Nieudana, zaznacza, ale i tak zjedzona do ostatniej okruszynki. Jego mama, Grażyna, z którą zaprzyjaźniłam się, gdy po raz pierwszy aresztowano Jacka (była o 10 lat ode mnie młodsza), zapamiętała co innego: JAJECZNICĘ!..." - możemy przeczytać we wspomnieniach Słuszniak. "... - Wróciłam z Poradni ze strasznym bólem głowy i padłam. Maciej nie widział mnie jeszcze w takim stanie. Okropnie się zatroskał. 'Mamusiu, ja ci usmażę jajecznicę' - Dobrze, synku, dobrze. - A on za chwilę naprawdę mi jajecznicę przynosi! I to taką, jak lubię, wiesz. Sześcioletni brzdąc!"

Maciej Kuroń wydał wiele kulinarnych książek (m.in. "Kuchnia Polska. Kuchnia Rzeczypospolitej Wielu Narodów"). Telewidzowie kochali go głównie za serdeczność i uśmiech i charakterystyczny głos.
(onet.pl)

Wielka strata, w wielkie święto. Chyba nie ma wśród nas kogoś, komu na widok potraw przyrządzanych przez Kuronia nie ciekła ślinka. Szokiem jest młody wiek, w jakim Kuroń musiał odejść.

ALEJA DOBREGO SMAKU (Dżem)

Festiwal Sztuki Kulinarnej odbędzie się na początku czerwca w samym sercu Częstochowy.

Obecne będą znane z telewizji gwiazdy zajmujące sie sztuką kulinarną: Maciej Kuroń, Pascal Brodnicki. Prowadzić imprezę będzie Dorota Wellman i Marcin Prokop.

Podczas dwóch dni festiwalowych (2 i 3 czerwca) w II Alei Najświętszej Maryi Panny i na Placu Biegańskiego odbędzie się JARMARK PRODUKTÓW REGIONALNYCH.

Swoje wyroby zaprezentują firmy z różnych regionów Polski, produkujące żywność metodami tradycyjnymi. Zapraszamy także do zakupu i degustacji potraw przygotowanych przez restauratorów regionu częstochowskiego. Na stoiskach wystawców odbędą się liczne degustacje i konkursy dla publiczności. Tylko w czasie trwania Festiwalu będziecie Państwo mogli kupić produkty, których smak i zapach przypomni Wam Wasze dzieciństwo i babciną kuchnię.

Program imprezy

od patronatem Prezydenta Miasta Częstochowy Tadeusza Wrony
Przewodniczącego Związku Gmin Jurajskich Adama Markowskiego

Częstochowa, 2 – 3 czerwca 2007 r.
Miejsce: Częstochowa, Plac Biegańskiego, II Aleja Najświętszej Maryi Panny

Patronat medialny: TVP2 i program „Pytanie na śniadanie), TVP 3, Dziennik Zachodni, Radio Katowice

Sponsorzy:
Sponsor główny - Kompania Piwowarska S.A. Browary Tyskie
Złoty Potok s.c.
Goliard
Aleksandria
Dorapol
Enion S.A.
Santander Consumer Bank S.A.
Hotel „Orbis-Patria Mercure”
Hotel „Sonex”
B.P. Almatur
Jawo s.c.
Zepter
Ekoprodukt

2 czerwca (sobota)

- godz. 12.00 – uroczyste otwarcie Festiwalu
- godz. 12.30 – 13.30 – konkurs kulinarny dla dzieci, prowadzony przez Pana Andrzeja Szuszkiewicza, Szefa Kuchni Hotelu Mercure Patria w Częstochowie
- godz. 13.30 – 14.30 – prezentacje produktów regionalnych gmin: Janów, Lelów i Olsztyn
- godz. 14.30 – 16.30 – konkurs restauratorów, ogłoszenie wyników konkursu i wręczenie nagród
- godz. 17.00 – 19.00 – pokaz kulinarny na scenie prezentowany przez Pana Roberta Sowę, szefa kuchni hotelu „Jan III Sobieski” w Warszawie (po pokazie Robert Sowa będzie podpisywał książki swojego autorstwa)
- godz. 19.00 – 20.00 występ kabaretu „Tenor”

3 czerwca (niedziela)

- godz. 13.00 – 14.00 – wspólne gotowanie niedzielnego obiadu znanych częstochowian z Pascalem Brodnickim
- godz. 14.00 – 15.00 – konkursy interaktywne dla publiczności z udziałem Pascala Brodnickiego (po pokazie Pascal Brodnicki będzie podpisywał książki swojego autorstwa)
- godz. 16.00 – 17.00 – wspólne gotowanie niedzielnego obiadu znanych częstochowian z Maciejem Kuroniem
- 17.00 – 18.00 – konkursy interaktywne dla publiczności z udziałem Macieja Kuronia (po pokazie Maciej Kuroń będzie podpisywał książki swojego autorstwa)
- godz. 18.00 – 19.00 – konkursy dla publiczności prowadzone przez Dorotę Wellman
i Marcina Prokopa
- godz. 20.00 – występ zespołu „Dżem”

Śledztwo w sprawie polskich jaj

Zrodlo:
--> Duzy Format, priv.

Dyskusja na forum:
--> http://forum.gazeta.pl/forum/0,0.html

P.S.: Nie zmieniono kodowania!

--------------------------------------------

Śledztwo w sprawie polskich jaj
Grzegorz Sroczyński, współpraca Konrad Niklewicz, Bruksela
2007-10-01, ostatnia aktualizacja 2007-09-28 16:32

Naród uważa, że dobre jajko powinno mieć ciemne, ładne żółtko. I naród takie żółtka dostaje

Fot. Jan Zamoyski
var rTeraz = new Date(1193824077687); function klodka (ddo) { if (rTeraz.getTime()>=ddo.getTime()) document.write(''); }
ZOBACZ TAKŻE
Szczęśliwa kura i cała reszta (01-10-07, 11:00)
Jaja (15-03-07, 11:07)
Skorupka, białko, żółtko (16-03-06, 14:57)
O czym świadczy kolor skorupki i żółtka (14-10-05, 15:23)
Krótki kurs gotowania jajek (14-10-05, 15:22)
Jolanta Orłowska, naczelna "Kuchni", po jaja jeździ aż na targ w podwarszawskiej Falenicy. - Jaja ze sklepu są bez smaku. Albo i gorzej, czasem mają ohydny smak.

Tessa Capponi-Borawska (autorka "Dziennika toskańskiego" i "Kuchni pachnącej bazylią") w supermarkecie omija półkę z jajami. - Są niedobre, czuć je rybami!

Maciej Kuroń (historyk i kucharz) pomstuje: - Tych jaj nawet po żółtku nie można ocenić. Żółtko piękne, ciemne, powiedziałbym nawet odblaskowe, a jajo okropne.

Robert Makłowicz, kucharz i krytyk kulinarny: - Uwielbiam jaja po wiedeńsku. Ale tych ze sklepu nie da się tak zjeść. Pozostawiają w ustach dziwny smak. To jakaś smutna przemysłowa hodowla.

Dlaczego jaja nam nie smakują?

Kura jest nieszczęśliwa

W Polsce żyje 40 milionów kur niosek, o 2 miliony więcej niż ludzi. Znoszą co roku prawie 10 miliardów jaj (każda średnio po 250).

Statystyczna polska kura nazywa się Lohmann Brown, ma brązowe pióra i znosi jaja w brązowej skorupce. Białych jaj od białych kur Polacy kupować nie chcą.

- Jak zacząłem do sklepu wozić białe jaja, to po miesiącu zadzwoniła kierowniczka, że rozwiązuje umowę - wspomina Jan Tarasik, hodowca. - Podobno klientom takie jaja kojarzą się z Peerelem i z jajami chłodniczymi.

Rzeczywiście. W latach 70. spółdzielnie i państwowe pegeery wymieniły brązowe kury na białe, które były bardziej wydajne. Brązowe kury zostały na wsiach. Do dziś więc uważamy, że dobre, wiejskie jajo musi być brązowe (Amerykanie odwrotnie - chcą tylko jaj białych, bo łatwiej ocenić, czy są czyste).

Kult wiejskiego jaja dobrze widać w supermarketach - "Jaja prosto ze wsi", "10 świeżych jaj spod strzechy", "Superświeże jaja ze wsi".

- Te jaja z wiejskimi nie mają nic wspólnego, wszystkie to tzw. trójki, czyli jaja z wielkich ferm, z chowu klatkowego - denerwuje się ekolog Jacek Bożek, szef Klubu "Gaja".

Łatwo to sprawdzić. Na każdym jaju - zgodnie z unijną dyrektywą - powinien być stempelek. Pierwsza cyfra oznacza sposób hodowli: 0 to chów ekologiczny (kury chodzą sobie po polu); 1 - chów wolnowybiegowy (kury siedzą w kurniku, ale mogą z niego wychodzić); 2 - chów ściółkowy (kury są zamknięte w kurniku, ale chodzą swobodnie po słomianej ściółce); 3 - chów klatkowy (kury siedzą całe życie w klatkach).

90 proc. polskich jaj to "trójki". W każdej klatce jest po pięć niosek (chyba że właściciel fermy omija przepisy i w jednej klatce upchnie więcej ptaków). Kury nie mogą chodzić, nie mogą się nawet obrócić - każdej przysługuje 550 cm kw. powierzchni (dla porównania kartka A4 jest większa, ma 630 cm kw.). Klatki stoją piętrowo w ogromnych betonowych kurnikach (w jednym może być nawet 200 tysięcy niosek). Jedzenie i picie - z automatycznej rynienki. Dzioby się obcina, żeby stłoczone ptaki między sobą nie walczyły. Jeden taśmociąg zabiera odchody, drugi jaja.

"Kury hodowane dla jaj są chyba najgorzej traktowanymi zwierzętami na farmach. Wy-obraź sobie całe życie w windzie z pięcioma osobami" - piszą w internecie Zieloni 2004.

- Czy nieszczęśliwa kura może znieść smaczne jajo? - zastanawia się Bożek.

Wiejskie jaja? Bzdura!

Wpływ szczęścia kur na jakość ich jajek postanowił zbadać Komitet Badań Naukowych. W Instytucie Zootechniki w Krakowie przeprowadzono eksperyment.

Kury podzielono na dwie grupy. Pierwsza hodowana była w klatkach, druga mogła sobie chodzić po podwórku.

Przez kilka tygodni porównywano ich jaja. Wielkość, grubość skorupki, skład chemiczny. No i smak. Jaja gotowano na twardo i karmiono nimi komisyjnie ośmiu naukowców. Jedli bez soli, po każdym jaju odpluwali i płukali usta ("jak przy degustacji wina, inaczej nie dalibyśmy rady tyle zjeść").
- I guzik z tego wyszło - opowiada prof. Stanisław Wężyk, który nadzorował projekt. - Żadnych zauważalnych różnic w składzie jaj ani w ich smaku. Opowieści, że jajka od kury chodzącej po wiejskim podwórku są lepsze, to bzdury.

- Panie profesorze, cały naród uważa, że wiejskie jaja są lepsze - oponuję.

- Naród się myli - denerwuje się prof. Wężyk. - Nie ma to jak jaja od baby? Piramidalna bzdura! Wiejskiej kury nikt nie pilnuje. Napije się gnojówki, zje, co chce, bakterie, nicienie, metale ciężkie... W takim jaju może być cały Mendelejew! Na fermie w klatce kura jest pod nadzorem, może ją odwiedzić nawet pięciu inspektorów. A pierwszym człowiekiem, który dotyka jaja, jest dopiero pan albo pańska żona, bo wszystko odbywa się automatycznie.

Prof. Wężyk ma własną teorię na temat szczęścia kur. - Niech pan przyjrzy się kurze na wiejskim podwórku - zachęca. - Dziobnie coś i zaraz nerwowo się rozejrzy, pazurem grzebnie i znów głową kręci jak radarem. Czy jastrząb nie leci, czy pies nie biegnie, czy chłop z siekierką nie czyha. Ciągłe nerwy. A w klatce kura ma święty spokój!

Kura mądrzejsza niż profesor

W wiejskie jaja wierzy prof. Tadeusz Trziszka z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu (jedyny Polak, który zarówno doktorat, jak i habilitację zrobił z technologii jaj). Ale do tej wiary dochodził latami. - Musiałem się długo przełamywać, bo jako naukowiec wierzyłem przede wszystkim w geny. Kura jest zaprogramowana i jajo też. Białko, woda, tłuszcz i koniec.

Naukowym światopoglądem profesora Trziszki zachwiały jaja na miękko. - W takim jaju zawsze najlepiej wyczuwałem smak, no i po prostu te od wiejskich kur były lepsze. Z naukowego punktu widzenia nie powinny być, ale są. Cóż robić. W badaniach to nie wyjdzie, bo o smaku i zapachu decydują tysięczne ułamki procentu. Cała tajemnica tkwi w tym, co kura je.

Oto przykładowe menu kury przedwojennej: śruta zbożowa (rozdrobniona pszenica, jęczmień, owies), odpady młynarskie, posiekana lucerna, seradela, resztki z kuchni. Do tego wygrzebany łapą robak, pędrak, gąsienica oraz zerwana dziobem trawa, zioło. Dziś kura je Provimax, Digestarom 1317, Ekstra 1 HP, Optimum.

- Producenci pasz na głowie stają, żeby kurom dogodzić. Pracują nad tym najlepsi naukowcy. I wszystkie te pasze są bardzo dobre, zapewniają nioskom znakomite odżywianie. Ale kura jest mądrzejsza od profesorów. Puszczona na łąkę zje to, co jej smakuje. I odwdzięczy się smaczniejszym jajem - uważa Trziszka.

Kurę trudno oszukać. Kiedy do pasz zaczęto dodawać wytłoki rzepakowe - świetne i tanie źródło białka - część kur zaczęła znosić jaja o rybim zapachu.

Sklepy zalała fala skarg. Zbadano problem. Okazało się, że winna jest synapina. "W organizmie kury ulega przemianie, w której produktem pośrednim jest trójmetyloamina o charakterystycznym zapachu martwych ryb morskich" - wyjaśnia biuletyn Polskiego Związku Producentów Pasz. Obliczono, że poziom wytłoków rzepakowych w paszy nie powinien przekraczać 4 procent.

I jajka śmierdzieć przestały.

Trziszka: - No i niech pan przebada takie jajo śmierdzące rybą. Chemicznie ono jest doskonałe, wszystkie parametry ma w porządku. Czyli nauka mówi, że jajo jest super. A człowiek powie - ohyda.

Za dużo wymagamy od kury

W warszawskiej Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego można obejrzeć kolekcję dziwnych jaj. Dr Julia Riedel trzyma ją dla studentów drugiego roku (mają dziewięć godzin o jajach). - Kurom stawia się dziś za duże wymagania i oto efekt - mówi.

Oglądamy pierwsze jajo, jest prawie kwadratowe. - Może kura była chora. A może doba nie trwała dla niej 24 godziny, ale 20 godzin. Wystarczy w kurniku zapalać i gasić światło w szybszym cyklu. Oszukana kura próbuje szybciej znosić jaja. Ale skorupka musi mieć czas, żeby stwardnieć. I nie nadąża za kurą, deformuje się.

Drugie jajko jest dziwnie małe. W środku tylko żółtko, bez białka. - Podobna historia - tłumaczy dr Riedel. - Nioska tak się wysiliła, że jej organizm nie zdążył z białkiem.

Przedwojenna kura znosiła 200 jajek rocznie, dzisiejsza z klatki znosi nawet 340.

Dr Riedel: - Jaja mają taką samą wartość odżywczą, ale słabszy smak i zapach. No i białko. Kury znoszą więcej jaj, ale bardziej wodnistych. Po białku trudniej więc dziś poznać, czy jajo jest świeże. Wbija pan na patelnię jajo zniesione dzień wcześniej, a ono się rozlewa, jakby było stare.

- To jak dzisiaj poznać, czy jajo świeże?

- Tylko po żółtku, jak żółtko też się za bardzo rozpłaszcza, to jest źle.

Dr Riedel wyciąga z szuflady wzornik z kolorami żółtka. - Naród myśli, że wiejskie jajo musi mieć ciemne, ładne żółtko, o właśnie takie - pokazuje pasek z numerem 13. - I naród takie żółtka dostaje. Do paszy dodaje się ekstrakt z papryki. Wiejskie jajo nigdy nie będzie miało takiego koloru.

Zdaniem dr Riedel jaja z ferm mają jednak zasadniczą przewagę nad wiejskimi. Są bezpieczniejsze. - Fermy się kontroluje, producentów paszy też. Wbrew temu, co ludzie gadają, kury nie dostają antybiotyków ani mączki kostno-rybnej. A w każdym razie nie powinny. Unia zabroniła i pilnuje. Na fermie wszystko jest policzone, 120 gramów paszy dziennie, szczepienia, badania. To są fabryki. I te fabryki dają nam standardowe, bezpieczne jaja.

28 dni świeżości

Dwa lata temu problemem polskich jaj musiał się zająć Adam Michnik. Na jego biurku wylądował protest Krajowej Izby Producentów Drobiu. „Opublikowany przez »Gazetę « artykuł jest atakiem na polskie jaja” - napisali drobiarze. O co poszło? „Gazeta” kilka dni wcześniej ujawniła, że nawet połowa jaj kupowanych w sklepach jest nieświeża.

Może dlatego nam nie smakują?

W Unii Europejskiej jajo jest świeże przez 28 dni od zniesienia. Przez pierwszych 21 dni może stać w sklepie (unijne rozporządzenie

nr 1028/2006). Dodatkowe 7 dni może spędzić w naszej lodówce (rozporządzenie 557/2007).

Czy 28 dni to nie za długo dla jaja?

Prof. Wężyk: - Absolutnie nie! Unijna norma jest dobra i co ważniejsze przestrzegana. Polskie jaja są świeże. Chyba że kupi pan od baby...

Prof. Trziszka: - To jest rozsądna norma. Ale przestaje działać, jeśli jajo jest źle przechowywane.

Jadwiga Jasińska, gospodyni z podwarszawskiej Zielonki, lat 86: - Jaja na wsi trzymało się nawet przez dwa miesiące, jak trzeba było zrobić zapas na Wielkanoc. Najlepiej w chłodnej sieni albo piwniczce, żeby była stała temperatura i sucho. No i żeby niczym nie śmierdziało! Z jajkiem trzeba się obchodzić jak z jajkiem - dodaje Jasińska. - Będzie stało w cieple albo w smrodzie, to zepsuje się w trzy dni.

Stanowisko Jadwigi Jasińskiej podzielają unijni komisarze - bo dokładnie to samo (choć nieco innymi słowami) zapisali w dyrektywie 2295/2003 dotyczącej zasad przechowywania jaj w sklepach i hipermarketach.

Przestrzegania tych zasad pilnuje m.in. Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno--Spożywczych oraz sanepid. Spośród pięciu przepytanych inspektorów tylko jeden uważa, że z jajami w ogóle nie ma problemu ("lepiej o mięsie i wędlinach niech pan napisze"). Inni - anonimowo - narzekają.

Inspektor A: - Problemy ze świeżością pojawiają się zwłaszcza w lecie i w zimie. Kilka razy widziałem cały transport stojący pod rozgrzanym blaszanym dachem w 30 stopniach. To była duża sieć. Z kolei w zimie, jak jaja przemarzną, a potem w magazynie odmarzną, to też błyskawicznie mogą się zestarzeć.

Inspektor B: - Na kontroli ujawniłem pół tony jaj stojących przy wielkim grillu do kurczaków. Chyba na twardo już były.

Janusz Olszewski, były inspektor (dziś ekolog ze stowarzyszenia Ziarno): - Bałagan jajowy jest. A główny problem, że jaja często się przechowuje w jednym magazynie z chemią, z mydłami, proszkami. Ostre chemiczne zapachy błyskawicznie przenikają przez skorupkę i obniżają trwałość białka. 28 dni to dobra norma w kraju, gdzie przestrzega się zasad.

Kozłowska nie nastarcza

Skąd wziąć dziś dobre jajo? Maciej Kuroń zaopatruje się u teścia na wsi. Karolowi Okrasie (szefowi kuchni w warszawskim Bristolu) wiejskie jaja przysyła babcia. Jacek Bożek z Klubu "Gaja" sam wyniósł się na wieś i jaja bierze od sąsiada. Dr Julia Riedel je jaja z eksperymentalnej hodowli swojego instytutu. Natomiast prof. Wężyk kupuje jaja w hipermarkecie. I zawsze sprawdza na pieczątce, czy są to "trójki" z chowu klatkowego. Tessa Capponi-Borawska też przygląda się pieczątkom, ale szuka "zerówek" lub "jedynek". - Bywają w sklepach z ekologiczną żywnością, czasem w delikatesach. W hipermarketach nigdy ich jeszcze nie spotkałam. A to skandal. Bo ludzie powinni mieć prawo wyboru.

Ekolodzy z Klubu "Gaja" od dwóch lat próbują namówić wielkie sieci, żeby zaczęły sprzedawać ekologiczne jajka (program nazwali "Kurka wolna"). Do hipermarketów można wysyłać listy w tej sprawie: "Jako klient/klientka waszego sklepu proszę o informację, czy otrzymać mogę jajka z chowu ekologicznego (nr 0) lub z wolnego wybiegu (nr 1). Zależy mi na tym, abym mógł/mogła mieć wybór".

- Jeśli klienci czegoś nie wymuszą, to tego nie będzie - tłumaczy Bożek. - Zresztą część sieci już udało nam się przekonać. Deklarują, że chcieliby sprzedawać jaja "zerówki" choćby od jutra. Ale podobno nie mogą znaleźć dostawców.

Henryka Kozłowska z Sulimierza, producentka ekologicznych "zerówek", ma 800 kur polskiej rasy zielononóżka. Cały dzień spędzają na hektarowej łące. Na swojej stronie internetowej Kozłowska informuje: "Czasowo nie jesteśmy w stanie przyjmować zamówień od nowych odbiorców".

- Tygodniowo wysyłam 5 tysięcy jajek do Warszawy, a ciągle dzwonią, ciągle proszą. Nie nastarczam! - tłumaczy. - Piszą do mnie nawet Anglicy, też chcą jajek.

- To świetnie! Niech pani skrzyknie sąsiadów, kupcie więcej kur i zarabiajcie na hipermarketach - namawiam.

- Nikt nie zechce, za dużo roboty. Nawet moje dzieci nie chcą o tym słyszeć. Człowiek cały dzień do kurek jest uwiązany. Zboże przygotować, seradelę posiekać, jastrzębia wypatrywać. Idę coś załatwić do miasta, zaczyna padać, to ja lecę z powrotem, żeby zagonić stado do kurnika. Jak zmokną i się przeziębią, będzie klops. A nie wolno ich leczyć, zero chemii. Do tej zabawy trzeba takiego idioty jak ja. A ludzie idiotami nie są.

Dla ewentualnych idiotów ważna informacja: Kozłowska sprzedaje wszystkie jaja na pniu po 60 groszy (fermy dostają od 12 do

35 groszy - w zależności od wagi jaja). W warszawskim sklepie jajo od Kozłowskiej kosztuje 1,2 zł.

* PS Od 2012 roku europejskie kury w klatkach będą miały lepiej. Unijna dyrektywa 1999/74/EC wprowadza pojęcie klatki umeblowanej: każda kura dostanie własną grzędę (minimum 15 cm), grzebalisko oraz urządzenie do ścierania pazurów. I większą powierzchnię do życia - minimum 750 cm kw.

Źródło: Duży Format

~~ List otwarty ~~ Do Naroddu Polskiego


~~~~~~~~~~ List otwarty ~~~~~~~~~

Do bylych czlonków dziewieciomilionowej "Solidarnosci"

Do bylego prezydenta Lecha Walesy

Do 80 % nie glosujacych Polaków

Do Narodu Polskiego

Rodacy

Czy pamietacie Wasze uniesienie, gdy strajkowaliscie i towarzyszyliscie strajkujacym u bramy Stoczni Gdanskiej? Pamietacie Wasza wiare w niepodlegla, wyzwolona z sowieckiej dominacji, sprawiedliwa i zasobna Polske? Rzadzona wedlug wlasnych praw, wlasnej tradycji i obyczajów? W lepsze zycie dla Was i Waszych rodzin? Pamietacie katolickie i narodowe hasla? Msze Swiete, celebrowane, przez tak dzis znienawidzonego przez wladze, Ksiedza Pralata Henryka Jankowskiego?

Czy ktos Wam wtedy powiedzial, ze niedlugo, ta jedna z najlepszych w swiecie stoczni przestanie istniec

Ze pójdziecie na bruk wraz z jedna czwarta Polaków

A przeciez Michnik, Kuron, Geremek, Mazowiecki, Bujak et consortes znali plan przyszlej kolonizacji Polski.

Dlatego skonstruowali, Konstytucje zawczasu tak, by umozliwic stopniowa marginalizacje panstwa i pauperyzacje Narodu.

Ta Konstytucja upelnomocnila kilkuset parlamentarzystów do likwidacji panstwa i dorobku pokolen. A przeciez suwerennosc Polski jest wlasnoscia przeszlych, naszego i przyszlych pokolen. Dzis zagrozeni przez coraz bezwstydniej obnazane struktury mafijnej, polityczno - gangsterskiej oligarchii, dokonuja przegrupowan, zmian szyldów partyjnych, roszad osobowych. By Was oszukac. Byscie pod nowymi nazwami nie dostrzegli, ze to zawsze ci sami wyznawcy miedzynarodówek z pod znaku Unii Wolnosci i Kongresu Liberalów, w mariazu z najbardziej kosmopolitycznymi ukladami postkomunistycznymi z pod znaku obecnego prezydenta. Zaraz po zwyciestwie, czyli zrealizowaniu planu opanowania wladzy, rozpoczeto proces "pluralyzmu" czyli dzielenia potegi "Solidarnosci" na kilkaset partii i partyjek.

Zadluzyli wasze huty, kopalnie, koleje, fabryki, byscie nie mieli gdzie sie spotkac i zorganizowac dla obrony przed eutanazja narodu i likwidacja panstwa.

Panie byly prezydencie Lechu Walesa

Podziwiam Pana konsekwencje. Mimo iz piastowal Pan funkcje glowy panstwa, ciagle jest Pan bardziej wierny roli wyznaczonej Panu przez Jacka Kuronia. U szczytu potegi katolickiej i narodowej "Solidarnosci", wyznaczyl Panu role ";sierzanta w okopach" a sztaby, jak powiedzial ,"sa gdzie indziej".

I dzisiaj, kiedy z jednej strony peka wymyslona w Magdalence a zrealizowana przy okraglym stole "Trzecia Rzeczpospolita" a urzedujacy prezydent oglasza z tego powodu larum, Pan atakuje dobosza wybijajacego rytm marszu integrujacym sie Polakom jakim jest Radio Maryja. Wiara i nadzieja Polaków. Jedyny dzis obronca narodowych tradycj i historii, plugawionej na uzytek doraznej antypolskiej polityki .Producent nowej, wybitej w Oswiecimiach, Katyniach i bezpiekach inteligencji. Innej niz ta wynaradawiana przez "Gazete Wyborcza", "Polityke" i "Wprost&", wraz z belkotem i papka telewizyjna .I na larum ogloszone przez prezydenta staje Pan znowu karnie w okopach "nowej" "Unii Wolnosci " tym razem pod "demokratycznym" szyldem. To wybór jasny. Po stronie trockistowskich internacjonalów. Przeciw przyszlosci Narodu. Zreszta w wywiadach zawsze przemycal Pan mysl o "Unii Wolnosci" jako jedynej partii z mandatem do przewodzenia Polakom.

Rodacy

Jestescie zmeczeni zrywem ";Solidarnosci", który posluzyl za mieso armatnie i trampoline, do powrotu do wladzy "internacjonalów", nienawidzacych "tego kraju" i "tego narodu", który jak dotad wykazuje wobec nich niezwykla cierpliwosc.

Jestescie zmeczeni wyborami, w których stale musicie wybierac pomiedzy dzuma a cholera.

Przestaliscie wierzyc w mozliwosc powstania rzadu i parlamentu w sluzbie Ojczyznie a nie wlasnym i grupowym interesom. A przeciez Pilsudski, Dmowski, Paderewski, Witos, Sikorski nie umierali jako ludzie majetni! Prawda, Panie prezydencie Walesa

Pierwszy raz, na okraglo stolowej konstrukcji ukazaly sie tak glebokie rysy! Komisje sejmowe naruszyly tylko wierzcholek góry lodowej! I pierwszy raz nastepuje tak daleko idaca polaryzacja. Targowiczanie lacza sie. I Patrioci zaczynaja proces integracji. Ostatnio napawaja nadzieja sygnaly porozumienia Radia Maryja z "Samoobrona" Ten sojusz winien stac sie drogowskazem dla wszystkich Polaków. Teraz wszyscy, kto wierzy w Boga i Ojczyzne, musimy ratowac istnienie Jej biologicznej i duchowej substancji! By nie spelnil sie plan Klubu Rzymskiego sprowadzenia naszego narodu do 15 000 000 wynarodowionych mieszkanców!

Rodacy ! W tych wyborach odrzuccie stale lansowane w mediach gwiazdy polityki! Wybierajcie tych, którzy zapewnia Wam sprawdzony historycznie porzadek Bozy i ludzki

Stronnictwo Narodowe
Organizacja Polityczna Narodu

Prezes Zarzadu Glównego
Bohdan Poreba

-----------------------------------------------------------------------------------
>From: "pamiecnarodu" <pamiecnarodu@o2.pl>
>Reply-To: "pamiecnarodu" <pamiecnarodu@o2.pl>
>To: <"Undisclosed-Recipient:;"@o2.pl>
>Subject: Czy ujawniac agentów SB?
>Date: Fri, 4 Mar 2005 23:33:34 +0100
>
>pomocnicze Kryteria USTALANIA POWIĄZAŃ agentURALNYCH
>
>Wielu przeciwników ujawnienia zawartości teczek SB oraz nazwisk agentów i ich ofiar wysuwa różne preteksty by przekonać do zaniechania działań w tym kierunku. Przeciwnicy tego oczyszczającego procesu często dowodzą, że nie da się bezbłędnie ustalić faktycznych współpracowników SB, a łatwo można skrzywdzić niewinnych ludzi. Ich zdaniem, etatowi funkcjonariusze SB świadomie fałszowali dokumenty. W dokumentach mogły też powstać nieścisłości, błędy na skutek bałaganu, niedbalstwa, niefrasobliwości lub niefachowości funkcjonariuszy. Ponadto, część dokumentacji tych służb została celowo zniszczona. Istnieje więc możliwość pomylenia prześladowców z ich ofiarami. Mimo pozorów logiczności rozumowania, jest to argumentacja naiwna, fałszywa i obłudna. Możliwe, że część dokumentów istotnie została bezpowrotnie zniszczona ale istnieją także dowody pośrednie, które można odtworzyć: protokoły zatrzymań, nakazy aresztowań, rewizji, sprawozdania z przesłuchań, inwigilacji. Znajdują się one w archiwach prokuratur, sądów, zakładów pracy, a niektóre posiadają je także ofiary prześladowań. Poza tym znaczna część rzekomo zniszczonych teczek jest celowo ukrywana albo znajduje się w prywatnym posiadaniu dawnych pracowników SB i służy im do szantażowania byłych tajnych agentów usadowionych przez SB na różnych ważnych, eksponowanych, wpływowych stanowiskach w III RP. Pewne dokumenty znajdują się także w Instytucie Gaucka w Niemczech, w archiwum KGB i innych miejscach za granicą.
>
>KTO I DLACZEGO PODEJMOWAŁ
>
> WSPOŁPRACĘ Z SB?
>

>Pomijając nadzwyczaj rzadkie przypadki, zwłaszcza u schyłku PRL, podejmowanie współpracy z tą instytucję z motywów czysto ideologicznych było bardzo rzadkie, gros agentów czyniło to dla osiągnięcia osobistych doraźnych konkretnych korzyści. SB bowiem miała szerokie możliwości wpływu na różne sprawy w PRL: wydawanie paszportów na wyjazd na Zachód, opinii dla otrzymanie atrakcyjnej i dobrze płatnej pracy ( np. w prasie, radiu, telewizji, powexie) podjęcie pracy na tzw. eksportowych inwestycjach, zatrudnienia za granicą, na szybszy awans zawodowy i finansowy, lub jego przyspieszenie, otrzymanie kierowniczego stanowiska, ułatwienie dostania się na studia dzieciom agentów, przyznania stypendium krajowego lub zagranicznego, stażu naukowego w kraju lub za granicą, mieszkania, talonów na samochód, zgody na meldunek w Warszawie lub innym zamkniętym mieście w Polsce . Podobnych potencjalnych możliwości wynagradzania swoich agentów SB miało znacznie więcej i wykorzystywała je także po roku 1980, 1989, czyni to zresztą nadal. Zdobywała także współpracowników na wiele innych sposobów; jeżeli np. ktoś popadł w jakieś tarapaty wykorzystywała to oferując mu pomoc w załatwieniu, w zatuszowaniu sprawy w zamian za współpracę. Ktoś jechał np. po pijanemu, spowodował wypadek, sfałszował jakiś dokument, przemycał jakiś towar, obcą walutę, zrobił przekręt finansowy, wówczas SB oferowało mu pomoc oferując zatuszowanie sprawy pod warunkiem wyrażenie zgody na współpracę.

>. AKTYWNOŚĆ SB PO 1989 R.

Niektórzy uważają, że w momencie przejęcia władzy przez rządy "Solidarności" i rozwiązaniu SB, skończyły się jej wpływy na życie publiczne w kraju.

Nic bardziej błędnego. SB po sierpniu 1980 była także nadal aktywna i obsadzała ważne, wpływowe stanowiska przez ludzi, na których miała haki, mogła ich szantażować i wymuszać postępowanie zgodne z jej oczekiwaniami. Zwłaszcza po czerwcu 1989 roku obsadzała stanowiska społeczne, związkowe, administracyjne, rządowe, samorządowe, gospodarcze przez swoich agentów. Wielu myślących ludzi zadawała sobie i zadaje nadal pytanie dlaczego ktoś nijaki, znikąd
trzymuje nagle stanowisko wojewody, prezydenta miasta, naczelnika gminy, powiatu, dyrektora przedsiębiorstwa, banku, członka rady nadzorczej? W PRL takie praktyki były czytelne, działał system nomenklatury partyjnej.

Partia obsadzała wszystkie ważniejsze i lukratywne stanowiska swoimi członkami. Ale dlaczego w III RP obsadza się nadal kierownicze i wpływowe stanowiska b. członkami PZPR i miernotami, a pomija lub eliminuje z życia publicznego ludzi kompetentnych oraz dawnych zasłużonych działaczy opozycji zwalczanych zaciekle niedawno przez SB, tego nie można zrozumieć?

Kto naprawdę rządzi i kieruje w państwie

Dziś, gdy okazuje się ilu swoich agentów SB usadowiła w kierownictwie "Solidarności" jest zrozumiałe dlaczego po tak krótkim czasie pospezetperowski obóz powrócił do władzy.

Ludzie słusznie zadają sobie pytanie: dlaczego np. były sekretarz KC PZPR Marcin Święcicki ( zięć komunisty, wicepremiera w PRL Eugeniusza Szyra ) zostaje prezydentem Warszawy, a Unia Wolności powierza mu stanowisko wiceministra przemysłu, dlaczego Hanna Suchocka b. posłanka z ramienia SD zostaje premierem "Solidarnoscowego" rządu, a Janisław Muszyński z Leszna pierwszym wojewodą we Wrocławiu, zaś Stanisława Cioska b. I-szego sekretarza KW w Jeleniej Górze Lech Wałęsa mianuje ambasadorem Polski w Moskwie?

JAK SB ZNISZCZYŁA " SOLIDARNOŚĆ"

Jednym z 21 postulatów przed którego przyjęciem tak zaciekle i do końca broniła się delegacja rządowa w sierpniu 1980 roku było wyrażenie zgody na powstanie wolnego, niezależnego ruchu związkowego. Kiedy jednak nie udało się go obronić władze PRL pozornie ustąpiły ale postanowiły tak personalnie obsadzić kierownictwo nowego związku by Rząd PRL mógł mieć skuteczny wpływ na jego działanie. Dlatego SB skierowała do niego, jak przyznał sam gen. Kiszczak, i jak potwierdzają to ujawnione archiwa, tysiące agentów. Główne przywództwo powierzono Lechowi Wałęsie, człowiekowi skompromitowanemu współpracą z SB w 1970 roku i później, prymitywnemu, ciemnemu, zarozumiałemu pazernemu na władzę, zaszczyty, pieniądze, udającemu pozorna prostacką religijność, chwalącemu się publicznie, że w życiu nie przeczytał żadnej książki. By jednak zachować kontrolę nad jego działalnością zainstalowano w jego otoczeniu agentów SB i ludzi o podobnych prostackich, prymitywnych cechach, pazernych na władzę, pieniądze i zaszczyty, jak Jacek Kuroń, Adam Michnik, Karol Modzelewski, Bronisław Gremek, Mieczysław Wachowski, Barbara Labuda, Władysław Frasyniuk, Jan Rulewski, Jan Lityński, Bogdan Borusewicz.

Jednocześnie odsunięto od wpływu na związek autentycznie zaangażowanych działaczy związkowych , organizatorów i przywódców strajkowych: Andrzeja Gwiazdę, Annę Walentynowicz, Jana Zapalnika, Kazimierza Szołocha z Gdańska, Mariana Jurczyka ze Szczecina , Kazimierza Świtonia z Katowic, Leszka Skonkę z Wrocławia, Bolesława Ćwikłę z Lublina .

> JAK ODRÓŻNIĆ AGENTÓW SB OD ICH OFIAR
Wskazówką i wyraźną poszlaką naprowadzająca może być uprzywilejowana pozycja agentów w PRL i III RP:ich poziom materialny w przeszłości i obecnie, warunki mieszkaniowe, zajmowane stanowiska i awanse zawodowe, finansowe, naukowe, społeczne, polityczne, bezkarność i tolerancja ich nadużyć. Bronisław Geremek np. ma kryminalną, haniebną stalinowską, przeszłość, był faworytem władzy w najbardziej ponurym okresie PRL, stypendystą studiów w Paryżu, co nie przeszkadzało mu w osiągnięciu w rządach "solidarnościowych" i Unii Wolności najwyższych stanowisk.

Podobnie przeszłość partyjna Balcerowicza, wykładowcy Wyższej Szkoły KC PZPR nie utrudniała mu piastowanie stanowiska wicepremiera, przewodzenia Unii Wolności prezesa Rady Polityki Pieniężnej z miesięczna pensją ponad 40 tys. zł. .. Izabellę Niezabitowska bez przeszkód SB ustawiła w otoczeniu "solidarnościowego" rządu i prezydenta Lecha Wałęsy, na stanowisku Rzecznika Rządu. SB Mieczysława Wachowskiego uczyniła bez przeszkód Ministrem Stanu, czy jak go złośliwie opinia publiczna nazywała wiceprezydentem RP zastępującym Lecha Wałęsę.

>JAK ZIDENTYFIKOWAĆ AGENTA SB

> Jeżeli pojawiają się jakieś podejrzenia o powiązania agenturalne jakiejś osoby, to należy zacząć od dokładnego przyjrzenia się jakich ewentualnych szykan, represji, szkód w przeszłości ona i jej najbliżsi doznawali z powodu uprawiania niekonformistycznej działalności lub manifestowania jawnej, ostentacyjnej niechęci do władzy i jej poczynań? Władze PRL i SB były mściwe i bezwzględne. Jeżeli taka osoba była wyrzucana z pracy, dyskryminowana, szykanowana, represjonowana i mimo posiadanych kwalifikacji pomijana w awansach zawodowych, naukowych, społecznych, zatrzymywana, aresztowana, w je mieszkaniu przeprowadzano rewizje, konfiskowano korespondencje, ksiązki, notatki, aresztowano więziono przez policję polityczną, to bez oglądania "teczek" można uznać za pokrzywdzoną . Dlatego od wszystkich ubiegających się o stanowiska publiczne, także od tych, którzy dorastali w III RP trzeba, powinno się koniecznie żądać przedstawiania publicznie dokładnych życiorysów zawierających wyraźne stwierdzenia, co robili, jak się zachowywali, nie tylko w PRL, ale także, po sierpniu 1980, 1989 i obecnie, bowiem po tym okresie powstawało także wiele krzywd i zła, a wyrządzili je konkretni ludzie, a nie krasnoludki.

> Leszek Skonka

1. Były działacz opozycji demokratycznej, uczestnik Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela, współorganizator i współkierujący strajkiem w sierpniu 1980 roku we Wrocławiu .

2. Członek prezydium w pierwszym składzie Zarządu Regionu Dolnośląskiego NSZZ. Organizator i prowadzący pierwsze kursy ( jeszcze w czasie strajku) na temat organizowania i działania związkowego, a następnie w MKZ po zakończeniu strajku, dla działaczy i organizatorów nowych związków.
>
3. Sprzeciwiał się wprowadzaniu KOR-u i upolitycznieniu Związku, zerwaniu Umowy Gdańskiej , awanturnictwu politycznemu. Chciał by związek nie wychodził poza swój statut. Za swą postawę oskarżony został publicznie bez jakichkolwiek podstaw o sprzyjanie PZPR, działanie na szkodę Związku , współpracę z SB. Usunięty ze wszystkich funkcji , również ze Związku "Solidarność", spotwarzony publicznie, bez prawa do obrony , skazany na karę śmierci cywilnej 19 października 1980 r.
>
4. Założyciel i przewodniczący istniejącego od 1988 roku Komitetu Pamięci Ofiar Stalinizmu w Polsce oraz Instytutu Badań Stalinizmu i Patologii Władzy, zbudował w 1989 roku pierwszy w Polsce i na świecie Pomnik Ofiar Stalinizmu we Wrocławiu. Założyciel w 1990 r. Stronnictwa Sprawiedliwości Społecznej.

>ZDROWY OBJAW Postaw OBYWATELSKIch - SpoŁeczeŃstwo Uważa , Że za Winy trzeba odpokutowaĆ

Wzrasta poparcie Polaków dla lustracji i dekomunizacji. 68 proc. badanych przez CBOS jest za dalszym sprawdzaniem związków ze służbami specjalnymi PRL osób pełniących funkcje publiczne, a 56 proc. ankietowanych - za wprowadzeniem zakazu ich pełnienia dla wysokich rangą funkcjonariuszy PZPR oraz komunistycznych spec służb.
>Według CBOS, poparcie dla lustracji jest dziś o 12 pkt proc. wyższe, niż pokazywały to badania z lat 1999 i 2002. Obecnie idea lustracji ma ponad trzykrotnie więcej zwolenników niż przeciwników, których jest 20 proc.. Tylko 12 proc. Polaków nie ma zdania w tej sprawie.
>Z badań wynika, że Polacy opowiadają się za rozszerzeniem obecnych procedur lustracyjnych m.in. o urzędników wyższego szczebla (87 proc. wskazań), osoby pełniące kierownicze funkcje w spółkach Skarbu Państwa (78 proc.), policjantów oraz oficerów wojska (76 proc.), kierujących bankami (72 proc.), radnych w gminie (68 proc.), dziennikarzy (60 proc.), księży (56 proc.), naukowców z wyższych uczelni (53 proc.).
>Rozszerzenie lustracji na niektóre z tych kategorii (ale np. nie księży) przewidują projekty nowelizacji lustracji złożone przez PiS i PO.
>56 proc. respondentów opowiada się za wprowadzeniem do polskiego prawa zakazu pełnienia przez 10 lat funkcji publicznych w administracji, państwowych spółkach i mediach dla wysokich rangą funkcjonariuszy PZPR i aparatu bezpieczeństwa PRL. 22 proc. jest temu przeciwnych i tyle samo nie ma zdania.
>Badanie przeprowadzono w dniach 4-7 lutego na reprezentatywnej próbie losowej 1070 dorosłych Polaków.

Uncle
Gość

Wysłany: Sob Mar 05, 2005 11:55 Temat postu: Dyskretny urok dewocji ...

--------------------------------------------------------------------------------

Dyskretny urok dewocji

Dewocjonalia (od łac. devotio – poświęcenie) to przedmioty służące do pogłębiania pobożności. W zdewociałej Polsce to najlepsza maszynka do robienia nieopodatkowanych pieniędzy.

Czy to w częstochowskim zagłębiu, czy na wadowickim targu sezon na dewocjonalia rozpoczynają pierwsze komunie. Potem jest już tylko lepiej – bierzmowania, uroczystości poświęcone Matce Boskiej itd. Mimo to sytuację na rynku dewocjonaliów księża określają jednym słowem – bryndza. Wszyscy zgodnie wspominają, jakim to fartem okazał się Wojtyła na papieskim stolcu. Kupno plakietki z jego wizerunkiem, dzbanka, talerza, makatki czy obrazka urosło do patriotycznego obowiązku. Turystyka pielgrzymkowa też nieźle nabijała czarnym kasę. Złote czasy należą jednak do przeszłości, tak samo jak potęga mocarzy dewocjonalnego światka – firm Inco-Veritas i Ars Christiana. Teraz i one coraz bardziej czują na plecach oddech wygłodniałej konkurencji.

Do wyścigu po szmalec stanął także Kościół kat., który nie mógł przeboleć utraty zysków ze sprzedaży gadżetów. Dlatego dziś dewocjonaliami handlują aż trzy kongregacje – dominikanów, paulinów i palotynów, wspomagane przez diecezjalne księgarnie św. Wojciecha.

Nie będzie Rumun...

Fiaskiem okazała się próba wejścia na rynki wschodnie. Tamtejsze kościoły liczą bowiem na braterską, lecz bezinteresowną pomoc i nie spieszą się z wykupywaniem polskiego badziewia. Swej wielkiej szansy kler upatrywał również w rynkach Europy Zachodniej.
Tu największym konkurentem Polski w dewocyjnej branży stają się... Albania i Rumunia. Kraje te wprawdzie nie mogą się równać z Pomroczną pod względem liczby katolików na hektar, ale potrafią produkować koraliki po konkurencyjnych cenach. Zachodni klient jest przy tym bardziej wybredny od polskiego. Nikt wcześniej nie słyszał w Pomrocznej np. o różańcach nasyconych olejkiem różanym, dopóki nie zamówili ich sobie u nas Włosi.

Cud na odpuście

Producenci liczą na nowe pomysły, które pomogą rozruszać odpustowy rynek polskiej tandety. 9 tysięcy pozycji liczy asortyment odpustowej szmiry. Zdarzają się jednak rzeczy nowatorskie – ot, choćby kieszonkowy zestaw dla księży (kropidło oraz naczynia na święconą wodę i oleje), niezbędny w razie nagłej konieczności udzielenia namaszczenia umierającemu. Jest też turystyczny zestaw do odprawiania mszy ze skórzaną lub plastikową walizką. Niestety, brak w nich krzyżyka, kropidła czy małej stuły, nie mówiąc o pojemnikach na przedśmiertne maści. Inną nowością dla świeckich, więc masowych, odbiorców jest obraz ukrzyżowanego Chrystusa, który w zależności od kąta spoglądania otwiera bądź zamyka umęczone bólem oczy. Trójwymiarowy Chrystus kosztuje jedyne 99 zł i sprowadzany jest z Katowic.

Nowoczesnym nowatorem jest Maciej Salomon – autor różańca XXI w. przypominającego... kartę kredytową. Zamiast paciorków karta (52 x 85 mm) ma zgrubienia, które umożliwiają odmawianie Zdrowaś Maryjo. Na internetowej stronie producenta czytamy, że dzięki karcie różańcowej można się modlić dyskretnie. Jednakże Kościół zaleca ostentację, tj. publiczne wyznanie wiary. Pomysłodawca opatentował wynalazek, bo wiara wiarą, ale żyć też z czegoś trzeba. Oczywiście, wierzymy, że za takim postępowaniem kryje się nadmierna ostrożność, a nie obawa przed tym, że któryś z bogobojnych rodaków mógłby wynalazcy podpierdolić pomysł.

Katol siłą jest i basta

W 1995 r. ducha wyzionęły łódzkie Targi Sztuki Sakralnej i Rzemiosła Artystycznego oraz Sprzętu i Artykułów Obrzędowych. Bryndzę można było obserwować też na zorganizowanych w 1997 r. Pierwszych Targach Dewocjonaliów "Sacrum Expo ’97" w Piekarach Śląskich, kiedy to na 300 zaproszonych wystawców zjawiło się 43. Niewypałem okazały się Częstochowskie Targi Dewocjonaliów i Wyrobów Jubilerskich "Precjoza" w 1994 r.

Sacrobiznes ma też znaczące sukcesy.
Odbywające się już po raz trzeci kieleckie targi dewocjonaliów i wyposażenia kościołów "Sacroexpo" nie mają w kraju konkurencji. Dla porównania – w Europie większe od nich w tej branży są tylko targi "Religio" pod Paryżem. Najazdu czarnych pozazdrościł ostatnio Kielcom także Kraków, który w zeszłym roku urządził jesienne Targi Projektowania, Budownictwa i Wyposażenia Obiektów Sakralnych oraz Dewocjonaliów "Sakralia". Jak się okazało, targi nie ściągnęły osób, którym zależało na pogłębieniu swej pobożności, lecz urzędników Pana B., co ma zapewne związek z boomem budowlanym obiektów sakralnych. Dzięki targom można było dowiedzieć się m.in., iż w celach duszpasterskich może być wykorzystywany nie tylko ksiądz, lecz i ciepło. Nie chodzi o ciepłotę księdza, lecz o system grzejników umieszczanych za świętymi obrazami. Otóż okazuje się, iż emitowane promienie cieplne mogą stwarzać wrażenie, że ciepło emanuje wprost z postaci wyobrażonej na obrazie. Owe "ciepłe obrazy" cieszą się ponoć wielkim powodzeniem, gdyż wiele osób twierdzi, że łatwiej się im przed nimi modlić.

Badziewie rządzi

Mimo iż do turystycznego przyjazdu świątobliwości jeszcze daleko, już teraz producenci gadżetów zacierają ręce z radości. Znów będzie można po raz setny z kolei przeczytać jego biografię, zaznajomić się z jego dzieciństwem czy powzruszać nad kapłańską posługą. A też powiesić nad łóżkiem jego zdjęcie o wymiarach naturalnych, posłuchać płyt z jego głosem i obejrzeć wymyśloną przez niego sztukę. Nic dziwnego więc, że na wizycie papy starają się zarobić nawet producenci bombonierek, którzy już podczas ostatniej pielgrzymki pozwalali wybierać między czekoladkami komunijnymi i pielgrzymkowymi.

Rzecz jasna, zdarzali i zdarzą się i tacy, którzy zamiast papieża w formacie hi-fi, VHS, DVD i wielu innych będą chcieli zapewne obejrzeć go w realu. Tacy jednak już teraz powinni zaopatrzyć się w... peryskop. Takie właśnie tekturowe biało-żółte peryskopy były na straganach z dewocjonaliami jednym z większych hitów podczas ostatniej papieskiej wizyty. Papierowa rura ma ok. 30 cm wysokości. Na obydwu końcach ustawione pod odpowiednim kątem lusterka. – To pożyteczny przyrząd, lepszy niż lornetka – zachęcają już teraz sprzedawcy. – Wystarczy, że stanie przed nami ktoś wyższy, zasłoni widok na ołtarz i zepsuje całą przyjemność. Ale jeśli będziemy mieli peryskop, bliźni nie zasłonią nam Pielgrzyma.

Cisza nad kasą

Każdego roku tylko Jasną Górę odwiedza przeszło 4 miliony wiernych. Dzięki nim w tamtej okolicy powstał przemysł, którego obroty można policzyć w setkach milionów złotych rocznie. Jakie zyski przynoszą inne sanktuaria, np. megakombinat w Licheniu?

Polska nie ma swojej specjalności wytwórczej. Dawne dania główne naszej kuchni są na śmietniku: górnictwo węglowe czy stocznie. Potem wzięcie miały meble – minęło. Kraj jest katolickim skansenem, czyż nie można na tym zarobić? Oczywiście robiąc nie plastikowe flaszki w kształcie papieża, ale np. laserowe światłości wiekuiste albo święte roboty obrotowe, błogosławiące i przemawiające przez
gigantofony, że moc truchleje. Czyż nie jest to naturalna strategia przemysłowa dla Polski?